Słowo, które wszystko zmienia… (i inne słowa w moim życiu)

DSC_0819

Niedawno obchodziliśmy dzień języka polskiego, postanowiłam zastanowić się nad słowami których nadużywam, które mnie drażnią, a których używam zbyt mało lub są dla mnie ważne.

Pierwsze słowo które od razu przychodzi mi na myśl to ogarniać, ogarnąć, ogarnięty. Mam na nie alergię, nie cierpię słów, które zastępują wszystko, taki kundel językowy. Zdarza mi się ogarniać mieszkanie, przed przyjściem gości, ale nie ogarniam nauki do egzaminu, ani nie ogarniam siebie przed wyjściem. Ogarniać w znaczeniu szybko sprzątać – tak, w każdym innym – chyba nie. Owszem zdarzyło mi się powiedzieć w rozmowie, że ktoś jest bardziej ogarnięty. To było w pośpiechu i nie mogłam znaleźć lepszego określenia. Jednak co miałam na myśli? że jest sprytny, zaradny, dojrzały- to brzmi o wiele lepiej.

Powiedzonka i chwasty językowe. Chwasty językowe to słowa i zwroty, które mówimy, a one nie niosą z sobą żadnej wartości, żadnego przekazu. W rozmowie z koleżanką nikt nie zwraca na to uwagi, ale jeśli prowadzicie wykład, szkolenie lub wystąpienie, które wymaga od słuchacza koncentracji, lepiej unikać zwrotów, które nic nie wnoszą. Marnują one uwagę słuchaczy i czas mówcy. “że tak powiem” “w sumie” “jak gdyby” “tak zwany”….  Miałam kiedyś znajomego który skutecznie oduczył mnie takich powiedzonek, miał na każde jakąś odpowiedź. W sumie – a w różnicy, no bo – Nobo to takie murzyńskie imię, No…- No to taki doktor (dr No) wszystkich już nie pamiętam, ale było to na tyle irytujące że szybko oduczyłam się używania tych zwrotów.
Dziś wiem, że nadużywam przerywnika “masakra” która znaczy u mnie od “wow, ale to super” po “straszna tragedia” czyli robię to samo co wkurza mnie przy “ogarnianiu”, nadużywam też przejętego od mojego męża “wiesz o co chodzi”. Na początku kiedy to usłyszałam myślałam, że muszę odpowiedzieć że wiem, ale okazało się, że to taki przerywnik.

Imiona. Nie lubię (ale nie jakoś fanatycznie) kiedy ktoś zdrabnia moje imię, albo przerabia je w jakikolwiek sposób.Justyna to Justyna i kropka. Sama staram się zapamiętać kiedy ktoś mi się przedstawia i mówić do niego w ten sposób. Zwracam uwagę czy ktoś mówi: cześć jestem Piotr czy Piotrek. Wydaje mi się, że z moim imieniem wiele osób ma problem kiedy chcą  użyć wołacza. Justyno, brzmi może nieco patetycznie, dlatego mówią Justynko, co według mnie brzmi dziecinnie. No i do tego od razu odnoszę wrażenie, że ktoś przymila się bo czegoś ode mnie chce.

Bardzo. Mam wrażenie że słowo bardzo psuje wiele rzeczy. Kiedy wyobrażę sobie piękny krajobraz, to zachwycając się nim powiem “piękny widok” bo “bardzo piękny widok” już jest lekko ironiczny. Podobne odczucia mam na myśl o kimś/czymś dobrym. “To dobry człowiek” brzmi kompletnie, a “to bardzo dobry człowiek” sugeruje ktoś inny jest mniej dobry. Podobnie lubię cię, kocham cię jest według mnie pełne siły i odwagi, bardziej zdecydowane niż och jak bardzo Cię kocham.

Proszę, dziękuję, przepraszam. Słowa dzięki, którym świat staje się lepszy.
Proszę- unikamy go, bo czujemy się przy nim na gorszej pozycji. Proszenie o cokolwiek jest oznaką słabości. Przynajmniej tak nam się wydaje. A może jest właśnie wyrazem szacunku do tego człowieka, którego prosimy. Bo jeśli powiemy “chodź na chwilę” lub “podejdź proszę” to intencja jest ta sama, potrzebujemy drugiej osoby. Czy to nasza słabość czy nie, proszę – słowo wytrych otwiera pokłady zaangażowania i sprawa, że ktoś do nas wręcz podbiegnie 😀
Dziękuję- dziękuję a nie dzięki. Kiedy ktoś nam mówi komplement, wystarczą dwie rzeczy: uśmiech i “dziękuję” (dziękuję bardzo też jest jakby mniejsze) nie musimy się tłumaczyć, że bluzka z wyprzedaży, a torebka pożyczona. Kiedy ktoś mówi “ładnie wyglądasz”, “świetna sukienka” odpowiadamy “dziękuję” i się uśmiechamy.
Przepraszam- najgorsze słowo z tej trójcy! Och, jak ono boli nas w gardło, jakie jest trudne. O wiele łatwiej powiedzieć sorki, albo sory. Jeśli już przejdzie nam przez gardło przepraszam, to dodajemy szybciutko jakieś zdanie usprawiedliwiające przepraszam, nie chciałem, to nie moja wina tak wyszło. A ile mocy, odwagi i dumy mają w sobie zdania. “pomyliłem się, przepraszam”, “popełniłem błąd, przepraszam.”

Słowo, które wszystko zmienia. Dowiedziałam się tego podczas jednego z wystąpień na konferencji toastmasterów w Warszawie. Kiedy mówimy: nie umiem, nie wiem, nie chcę, nie stać mnie, nie mam- te stwierdzenia są w pewnym sensie zamknięte są definitywne. np. “nie chcę mieć dzieci”, “nie umiem gotować”, “nie stać mnie na mieszkanie” “nie mam dobrej pracy” “nie wiem jak to zrobić”. Często wypowiadamy się w taki sposób, te zdania mają w sobie trochę, smutku, trochę rezygnacji, wręcz beznadziei. Słowo, które wszystko w życiu zmienia to nie, dziękuję, proszę to nie kocham choć i one są bardzo ważne. To słowo to “jeszcze”: jeszcze nie chcę mieć dzieci, jeszcze nie umiem gotować, nie stać mnie jeszcze na mieszkanie, nie mam jeszcze dobrej pracy. Jedno słowo, banalne a dodaje naszym myślom pokłady nadziei, wiary, ochoty na dążenie do celu, motywacji. Prawie jak czarodziejskie zaklęcie.

Jakie słowa są dla Was istotne, piękne, potrzebne, irytujące?

Advertisements

2 thoughts on “Słowo, które wszystko zmienia… (i inne słowa w moim życiu)

  1. Piękny blog 🙂 Będę tu często wracać, znalazłam go pod hasłem ogarniać, bo szukałam jakiegoś zamiennika, sama też nie lubię tego słowa, bo jest zbyt ogólnikowe. Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę miłego weekendu 🙂

  2. Czarujący klimat blogu – tak niezwykły i potrzebny w dzisiejszych czasach :-).
    Czekam na nowe wątki – można się „zarazić” :-).
    Pozdrawiam ciepło i życzę samych dobrych chwil!
    Paweł.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s