Czego nauczyły mnie tegoroczne wakacje vol 2

 

Kolejny rok z rzędu wróciłam z moich mikro wakacji na wsi z głową pełną przemyśleń. Nie wiedzieć czemu po raz pierwszy od dawna poczułam się tam jak w domu. I chyba dlatego, że łącznie przez całeżycie spędziłam tam więcej czasu niż w moim obecnym własnym już domu. W drodze powrotnej udało mi się jeszcze zatrzymać na jeden dzień w ukochanym Zakopanem, które niestety zmienia się chyba na gorsze ilością komercji i tandety na ulicach. Oto lista rzeczy, które tym razem zapamiętam:

IMG_39761. Mniej znaczy lepiej.
Można być szczęśliwym mieszkając w małym domku, z prostymi sprzętami. Kiedy przestajemy zajmować się przedmiotami, zaczynamy zajmować się ludźmi. Nie rozmawiamy o nowych butach czy skórzanej sofie, trzeba znaleźć bardziej prawdziwe tematy.

2. Napisz do kogoś
Po powrocie nie mogłam się odnaleźć w świecie z internetem, który cały czas bombarduje nas jakimiś informacjami, a jednocześnie chciałam podzielić się z bliskimi przemyśleniami i zdjęciami z wyjazdu. Wysłałam do nich maila i zorientowałam się jak rzadko piszę do kogoś coś z treścią. Rozmawiamy ze sobą na komunikatorach, żeby powiedzieć co u nas słychać oznaczamy się na facebook’u a maile wysyłamy tylko, żeby przesłać coś jakieś informacje, załączniki.
Czyżby już nawet e-poczta umierała?

IMG_4008

3. Historia się nie powtórzy.
Udało mi się zrobić zdjęcia archiwalnych zdjęć i choć na chwilę namówić rodzinę na wspomnienie, kto jest kim i co robił, w którym roku i dlaczego. Nie byłam jakąś specjalną fanką historii w szkole. Może dlatego, że była ona dla mnie abstrakcyjna, uczyłam się jakichś faktów i nie czułam, żeby one mnie dotyczyły. Co innego jak ktoś powie tutaj, w tym lesie, na tej górce, tamtędy szli Niemcy, a tej drogi wtedy nie było, a my leżeliśmy schowani na tamtym polu, a tu spadł samolot. Historia zaczyna być plastyczna i wyraźna, taką chce się poznawać.

IMG_4020

4. Nie stać nas na tanie rzeczy.
W Zakopanem wylądowaliśmy w *** hotelu, na początku czułam się trochę dziwnie, że przepłacamy, że to bez sensu.
Jednak okazało się że hotel był naprawdę wart swojej ceny. Pokój był śliczny i przytulny, z okien widok na Giewont (najlepiej było widać spod prysznica), śniadanie było pyszne, blisko do centrum, a jednocześnie kameralnie i na uboczu. Może warto więc myśleć w ten sposób, skoro nie potrzeba mi w życiu tak wielu przedmiotów jak myślałam to może warto żeby te nieliczne były porządne i dobrej jakości. To i ekologiczne i ekonomiczne.

5. Jesteśmy dorośli
Kolejne spotkanie rodzinne, zawsze może stać się punktem zapalnym. Każdy ma inne poglądy, każdy ma inne przeżycia, inny styl życia, i każdy ma “swoje za uszami” Nie ma sensu, tego oceniać, albo próbować zmienić. Jesteśmy dorośli już nie powinniśmy wychowywać się nawzajem. Szanujmy to że każdy żyje po swojemu.

 

must do! Warszawa

Nareszcie! Po wielu miesiącach wybieram się do mojej ukochanej Warszawy!

Jadę co prawda pomóc mamie i siostrze przy okazji remontu, ale oczywiście mam wiele planów dodatkowych, tak wiele, że nie wiem czy będę spała 😀

Oto moja lista rzeczy do zrobienia:

Zjeść lodove lody, mojej sąsiadki i koleżanki z przedszkola- Kai

1005787_482643888501698_2109876062_n

Zobaczyć tańczące fontanny w parku fontann

936867_524295310962933_1407645191_n

Zjeść burgera 🙂

555361_547760338590839_1395183796_n

Poznać nowego kuzyna Tolka

Dać prezent Iwonce- prezent w trakcie tworzenia- dodam zdjęcia jak będzie gotowy.

Zjeść coś pysznego z Dorotą

LATO

Pójść na plażę

1343384.3

Zjeść zygmuntówkę

126328_1266237540_98f0_p

Wyjazd już jutro!

jak odczarowałam urodziny…

Nieliczni pewnie wiedzą jak bardzo nie cierpię moich urodzin. Kolejny rok przeleciał a ja podsumowuje wszystko bardzo rygorystycznie. I zawsze myślę sobie: już tyle lat a ja niczego nie osiągnęłam, nie mam niczego czym mogłabym się pochwalić i z czego jestem naprawdę dumna.

W tym roku było podobnie, na szczęście tego dnia wszystko szło po mojej myśli, po pierwsze miałam zajęcia na uczelni, a po drugie popsuła mi się ładowarka od telefonu. Mogłam więc wieczorem zaszyć się na kanapie jedząc pizze z mrożonki i marudzić nad moim marnym ale coraz dłuższym życiem.

Jednak parę dni później na blogu, którego obserwuje i czytam przeczytałam bardzo ważne dla mnie słowa:
o urodzinach Alina, akurat miała urodziny zaraz po mnie, co prawda nie 27 jak ja tylko  23 ale opisała dwadzieścia trzy rzeczy za które jest wdzięczna.

Pomyślałam hej, czemu by nie zrobić tego samego i tak ponieważ uwielbiam robić listy zaczęłam wypisywać.
Naprawdę nie było to łatwe. Oczywiście pierwszych kilkanaście rzeczy przyszło mi bez większego trudu a potem musiałam się ich doszukiwać. Ale tak ! SĄ!

Właściwie od tamtej pory myślę sobie że nie tak źle mieć urodziny, przecież kolejny rok to kolejne przeżycia i rzeczy, za które mogę być wdzięczna, kolejne pozytywne wydarzenia, którymi mogę się dzielić.

Potem idąc za ciosem zrobiłam listę 100 rzeczy które chciałabym jeszcze przeżyć w życiu, ale utknęłam gdzieś przy 68 🙂

Za rok na pewno będę obchodzić urodziny 😀

LATO

Jakoś zupełnie niespodziewanie zaczęło się lato. Na wiosnę zawsze czekam z utęsknieniem, odliczam dni i nawet jak 21 marca jest mróz i śnieg, to ja itak wspominam szalone koncerty na Agricoli, podczas ktorych niektórzy nawet pływali w stawku (niestety nie z własnej woli).

Ostatnio u mnie trudny czas, dużo różnych zmartwień. Na inaugurację lata zrobiłam więc sobie ognisko, a kiedy siedziałyśmy sobie z Kają i ona próbowała zjeść butelkę po grapefruitowym piwie, a ja grzebałam patykiem w węgielkach, postanowiłam zrobić listę rzeczy/letnich przyjemności które mam zamiar zrobić do końca lata. Koniec lata 23 września, a ja kocham wrzesień.

1. oglądać spadające gwiazdy w sierpniu.
2. pójść na nocny spacer
3. wybrać się do lasu przed świtem i podglądać zwierzęta
4. pojechać do babci
5. pójść na grzyby
6. zrobić zapas kiszonych ogórków i kompotów na cały rok 🙂
7. popływać
8. zrobić piknik
9. docenić smaki lata…
10. wstawać wcześnie- odeśpie sobie zimą
11. nauczyć Kaję biegać przy rowerze i na smyczy do cani-crossu 🙂
12. opalić się i zrobić zapasy wit. D na zimę

smaki lata zaczęłam od mojego odkrycia- sałatki z arbuza. Skład- arbuz, ocet balsamiczny, feta, oliwki czarne, dużo świeżego pieprzu, mięty i kropelka oliwy czosnkoweij- MNIAMI
Z powodu głodu i później pory oraz zapachu mięty część artystyczna została pominięta 🙂

Małe przyjemnosci

Wraz z Dodo wypisałyśmy sobie liste rzeczy które lubimy zwłaszcza dlatego ze są zwyczajne.
Dziś postanowilam się nimi podzielić 😀
1.patrzenie jak pies biega

2. patrzenie w ogień (kominek/świeczka)

3. dotykanie drewna

4.jedzenie smazonych bananow z cynamonem

5. pice herbaty w idealnej temperaturze

6. rysowanie bzdurek na malych karteczkach

7.świeża pościel

8. oglądanie zdjęć

9. moczenie stóp

10. lezenie na podlodze

11. słuchanie jak trawa rośnie

12. przytulanie się do drzew

13. siedzenie na sloncu

14.patrzenie przez okno

15. kąpiel w bardzo goracej wodzie

16. biała kartka papieru

17. słuchanie w kółko ulubionej piosenki

18. położenie się w chłodnej pościeli

19. wąchanie prania (najlepiej tego co wyschło na słońcu)

20. głaskanie psa lub kota

21.świeże pieczywo

a. chrupanie

b. przytulanie się do ciepłego chleba

22. ubranie się w luźnie dresy, ulubioną koszulkę i grube, kolorowe skarpety

23. zapach nowej książki

24. leżenie w ciemnościach

25.słuchanie jak bije serce

26. plecienie warkoczy(D)

27. głośne i ziewanie i przeciąganie się

28. odpstryknięcie stawow (D)

29.wymasowanie sobie lydek

30.ciepłe ubrania- bo lezały na kaloryferze na przykład

31.zapach kawy

32.prasowanie męskich koszul

33. zapach prasowania

34. ciągnięcie roztopionego sera

35. ucinanie sobie popoludniowej drzemki

36. zasypianie przy ulubionej muzyce

37. stukanie obcasami

38.zmeczenie fizyczne po sporcie

39. zmeczenie po kawale dobrej roboty fizycznej

40. oglądanie wschodu słońca

41. patrzenie na chmury
 
miłego!